Po zakończeniu post-dyplomu w Limoges, w trakcie wyprowadzki zakopałam wszystkie prace z porcelany, których nie chciałam pokazywać, ale których nie miałam serca wyrzucić.

After my post-diploma in Limoges, I buried those of my works in porcelain that I didn’t want to show, but I just couldn’t throw away.

Limoges, 2017

 

Wystawa w ramach festiwalu Blask Brzask pt. “Nepotyzm” w galerii Mała Czarna na ASP w Łodzi, do której zaprosiła mnie siostra (pracująca na uczelni i będąca kuratorką wystawy). Wystawiona praca to gipsowy odlew moich zębów wykonany przez naszego brata – protetyka (http://urban-dent.pl/), którego usługi serdecznie polecam, bo jest specjalistą i ma wielkie serce.

The exposition “Nepotism” on the Little Black gallery in Academy of Fine Arts in Łódź (PL). The person who invited me and curated the exhibition is my sister who teaches at the academy. The work (a plaster print of my teeth) was made by my brother who is a dentist. Next to the title of my work I’ve added the business cards of his dentist office (http://urban-dent.pl/), which I highly recommend.

2017

 

3-tygodniowa wystawa w ramach konkursu Aneks organizowanego przez Galerię Sztuki Współczesnej w Opolu, składająca się z projekcji moich zapisków w telefonie w czasie rzeczywistym.
Dodatkowym elementem była wieża z kartek A4 (najwyższa, jaką dałam radę ustawić), która runęła w dzień trzeci wystawy.

The exhibition in the gallery Aneks (Gallery of Contemporary Art in Opole, PL) included a beamer that was screening in real-time the “private notes” that I was typing on my phone from wherever I was, using google-docs, during three weeks.
I also tried to build the highest tower possible from A4 papers
(it felt down on the 3rd day).

“Hej,
możesz powiedzieć o pozornej prywatności i generalnie o tym, co sama zauważyłaś w tym projekcie. (trochę nie rozumiem co masz na myśli mówiąc “granice naszych historii w sieci”, mogłabyś coś więcej napisać?)
Dla mnie jest to trochę odwrócenie roli internetu, taka postawa “chcę ale się boję” albo “trochę chcę, a trochę nie” która w necie jest właściwie niemożliwa, a która mi towarzyszy w ogóle i którą chciałabym podkreślić w kontraście do tego, czego się oczekuje od (chyba szczególnie młodych) artystów, czyli jakiegoś radykalizmu, świeżości propozycji i odwagi.
Mnie w tym projekcie interesuje głównie to, co będę pisać i jak ta sytuacja na mnie wpłynie. To miało być podniesienie waloru treści, które na ogół pozostają prywatne, z których często następnie coś się rodzi, którymi mam ochotę się dzielić czy dyskutować na ich temat a jednocześnie bardzo się wstydzę.
To jest też gra z instytucją, z zaufaniem do artysty- przecież Wy nie wiecie, co ja tam będę wypisywać. Ja sama nie wiem co wyniknie z tego, że praktycznie przez trzy tygodnie muszę produkować treści na wystawę.
Odnośnie wieży z papieru to jest to próba fizycznego przedstawienia czegoś jakby “współczesny symbol” który mi wydaje mi się w tym momencie oczywisty – jako formalne przedstawienie treści produkowanych nieświadomie w internecie, ale też przemawia do mnie skojarzeniami z korporacją i nadmiarem pracy, mam wrażenie (nie wiem, czy to prawda) że widziałam przedstawienie takiego obiektu milion razy, podobnie jak np. walizkę pełną pieniędzy. Mam jeszcze taką praktykę recyklingu w sztuce, to pewnie częściowo wynika z braku hajsu, że robię coś z czegoś, co już kiedyś powstało zamiast tworzyć od zera i lubię wiedzieć, że to co robię, może potem zostać wykorzystane w inny sposób.”

*opis wystawy, z korespondencji z kuratorką

2017